Lech Poznań: dlaczego odrzucił oferty za 100 mln zł

Lech Poznań mógł latem zarobić około 100 mln zł na sprzedaży piłkarzy. Tomasz Rząsa wyjaśnia, dlaczego klub odrzucił oferty i kogo dotyczyły.

Naświetlana murawa stadionu Lecha Poznań w marcu 2019 roku
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. MOs810 / Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 4.0

Lech Poznań mógł latem zarobić na sprzedaży piłkarzy około 100 mln zł, ale zrezygnował ze znaczących transferów wychodzących. Dyrektor sportowy Tomasz Rząsa tłumaczy, że stabilne finanse pozwoliły zatrzymać kluczowych zawodników, a klub oczekiwał wyższych kwot. Zbyt niskie oferty dotyczyły Antoniego Kozubala, Michała Gurgula i Wojciecha Mońki.

Co wiemy teraz

  • 15 października 2026 - według Sport.pl Lech nie sprzedał ostatniego lata żadnego kluczowego zawodnika, ale dostał 2,5 mln euro za Kornela Lismana i 1,4 mln euro za Bartosza Mrozka.
  • Latem - według Tomasza Rząsy klub mógł zarobić na sprzedaży zawodników około 100 mln zł.
  • Latem - oferty poniżej oczekiwań Lecha dotyczyły Kozubala, Gurgula i Mońki.
  • Latem - za Wojciecha Mońkę kluby z Niemiec, Holandii i Hiszpanii proponowały trochę mniej niż 10 mln euro.
  • Latem - Lech nie sprzedał Patrika Wålemarka, choć mógł za niego dostać około 5-6 mln euro.

Dlaczego Lech Poznań odrzucił oferty za około 100 mln zł?

Lech Poznań odrzucił oferty, bo dzięki stabilnym finansom mógł zatrzymać kluczowych piłkarzy i chciał dostać za nich więcej. Tak decyzję klubu tłumaczył dyrektor sportowy Tomasz Rząsa w wypowiedzi opisanej przez WP SportoweFakty. Według niego Lech mógł latem zarobić na sprzedaży zawodników około 100 mln zł, ale obył się bez znaczących transferów wychodzących. WP SportoweFakty nie rozbija tej kwoty na wyceny poszczególnych piłkarzy.

Pierwszy powód to pieniądze, które klub zarabia bez handlu zawodnikami. W poprzednim sezonie Lech miał najwyższy w Ekstraklasie przychód z działalności operacyjnej, czyli liczony bez transferów. Według Rząsy właśnie to pozwoliło zatrzymać kluczowych piłkarzy w Poznaniu.

Drugi powód to strategia, którą dyrektor nazwał podnoszeniem „benchmarku sprzedażowego”. Lech chce dostawać za swoich zawodników wyższe kwoty, a latem oferty nie spełniały tych oczekiwań.

Więcej spraw z miasta, nie tylko sportowych, zbieramy w dziale najnowsze informacje z Poznania. Wcześniej opisywaliśmy też spór Lecha Poznań z Janem Urbanem.

Których zawodników dotyczyły oferty dla Lecha Poznań?

Oferty, które Lech Poznań uznał za zbyt niskie, dotyczyły Antoniego Kozubala, Michała Gurgula i Wojciecha Mońki. Żadna nie spełniła finansowych oczekiwań klubu.

Najwięcej wiadomo o Mońce. Według Rząsy interesowały się nim kluby z trzech krajów: Niemiec, Holandii i Hiszpanii. Proponowały kwoty trochę niższe niż 10 mln euro. Kwot i klubów zainteresowanych Kozubalem i Gurgulem WP SportoweFakty nie podało.

Osobną sprawą jest Patrik Wålemark. Za tego piłkarza Lech mógł dostać około 5-6 mln euro, ale nie zdecydował się na sprzedaż. W odróżnieniu od trzech pozostałych piłkarzy Rząsa mówił w jego przypadku o możliwej kwocie, a nie o ofercie poniżej oczekiwań.

ZawodnikCo podał Tomasz Rząsa
Antoni Kozubaloferta poniżej oczekiwań klubu
Michał Gurguloferta poniżej oczekiwań klubu
Wojciech Mońkakluby z Niemiec, Holandii i Hiszpanii, trochę mniej niż 10 mln euro
Patrik Wålemarkmożliwe około 5-6 mln euro, klub go nie sprzedał

Czy Lech Poznań sprzedał kogokolwiek latem?

Tak, Lech Poznań sprzedał latem Kornela Lismana do Venezii i Bartosza Mrozka do Udinese. Według Sport.pl klub dostał 2,5 mln euro za Lismana i 1,4 mln euro za Mrozka, czyli łącznie 3,9 mln euro.

Ten sam serwis pisze, że ostatniego lata Lech nie sprzedał żadnego kluczowego zawodnika, a WP SportoweFakty mówi o rezygnacji ze znaczących transferów wychodzących. Oba sformułowania nie muszą przeczyć dwóm transferom, bo dotyczą kluczowych lub znaczących piłkarzy, a nie wszystkich odejść.

Liczby pokazują różnicę skali. Dwa przeprowadzone transfery dały klubowi 3,9 mln euro. Za samego Mońkę oferowano niewiele mniej niż 10 mln euro, a łącznie Lech mógł latem zarobić około 100 mln zł. Za samego Wålemarka klub mógł dostać około 5-6 mln euro, czyli więcej niż za Lismana i Mrozka razem.

Co strategia Lecha Poznań oznacza dla przyszłych transferów?

Strategia Lecha Poznań nie wyklucza sprzedaży: Tomasz Rząsa zapowiedział, że w przyszłości klub będzie musiał sprzedawać wychowanków. Pieniądze z takich transferów mają finansować dalszy rozwój Lecha, w tym infrastrukturę, budżet płacowy pierwszej drużyny i wyższe kwoty transferowe.

Letnie odmowy nie oznaczają więc odejścia od sprzedawania zawodników. Klub, korzystając z dobrej sytuacji finansowej, nie przyjął ofert poniżej swoich oczekiwań. Mógł sobie na to pozwolić dzięki najwyższym w Ekstraklasie przychodom operacyjnym z poprzedniego sezonu. O bieżącej grze pierwszej drużyny piszemy między innymi w relacji: mecz Lecha Poznań z Koroną Kielce.

Źródła

automat redakcyjny z AI

Wpis opracował automat redakcyjny z modelami AI na podstawie co najmniej dwóch niezależnych źródeł i opublikował go bez akceptacji redaktora, po automatycznych kontrolach. Wydawca: Jacek Ślesicki. Błąd? Napisz na kontakt@miastoteraz.pl.

Wybierz miasto

Obok nazwy: temperatura i stan ostrzeżeń IMGW.