Autobus MPK na wałach: pomyłka trasy i reakcja MPK
Autobus linii N wjechał na drogę techniczną przy wale Widawy na Psim Polu. Kierowca pomylił trasę, a MPK sprawdziło go po zdarzeniu.

18-metrowy autobus linii N znalazł się na drodze technicznej przy wale Widawy na Psim Polu we Wrocławiu. Kierowca pomylił trasę i sam próbował wrócić na właściwy odcinek. Po powrocie MPK sprawdziło jego trzeźwość oraz znajomość linii, a kierowca kontynuował zaplanowane kursy.
Co wiemy teraz
- 21.10 - Ewentualne konsekwencje służbowe mają zależeć od notatki, którą kierowca sporządzi w zajezdni.
- 21.10 - Po powrocie na trasę kierowca spotkał się z nadzorem ruchu. MPK skontrolowało jego trzeźwość i znajomość linii, po czym kontynuował kursy.
- 21.10 - Kierowca wypuścił pasażerów i po około 15 minutach wrócił do ruchu.
- 21.10 - W środę rano autobus linii N wjechał na drogę techniczną wzdłuż wału przeciwpowodziowego Widawy na Psim Polu. Przyczyną była pomyłka kierowcy.
Dlaczego autobus MPK znalazł się na wałach?
Autobus MPK linii N znalazł się przy wale Widawy, ponieważ kierowca pomylił trasę i wjechał na drogę techniczną. Do zdarzenia doszło w środę rano, 21 października. Lokalizację na Psim Polu, wzdłuż wału przeciwpowodziowego rzeki Widawy, podał serwis WP Wiadomości.
Według wyjaśnień MPK przytoczonych przez Radio Wrocław po pomyleniu trasy kierowca powinien skontaktować się z nadzorem ruchu. Nadzór mógł skierować na miejsce radiowóz, który pomógłby w bezpiecznym wycofaniu autobusu. Kierowca zdecydował jednak, że sam spróbuje wrócić na właściwy odcinek.
Wyjaśnienie przewoźnika dotyczy więc zarówno samego zjazdu z trasy, jak i postępowania po zauważeniu błędu. Zamiast zgłosić pomyłkę i skorzystać z pomocy nadzoru, kierowca podjął samodzielną próbę powrotu. Spotkanie z nadzorem odbyło się dopiero po przywróceniu autobusu na właściwą trasę.
Informacje o innych lokalnych wydarzeniach można znaleźć w dziale najnowsze wiadomości z Wrocławia.
Jak kierowca wracał na trasę linii N?

Kierowca autobusu MPK linii N wypuścił pasażerów, samodzielnie manewrował pojazdem i po około 15 minutach wrócił do ruchu. Taki przebieg przedstawił rzecznik MPK Daniel Misiek, którego wypowiedź przytoczył serwis WP Wiadomości.
Autobus, którym kierowca próbował samodzielnie wrócić na trasę, miał 18 metrów długości. Rzecznik zwrócił uwagę, że manewrowanie takim pojazdem na wąskich uliczkach jest trudne, szczególnie gdy stoją przy nich zaparkowane samochody. W ten sposób wyjaśniał trudności związane z samodzielnym powrotem na trasę.
Kolejność zdarzeń była następująca: pomyłka trasy, wypuszczenie pasażerów, manewrowanie autobusem i powrót do ruchu po około kwadransie. Dopiero później nastąpiło spotkanie z nadzorem oraz sprawdzenie kierowcy. Podane około 15 minut odnosi się do powrotu do ruchu, a nie do czasu kontroli przeprowadzonej przez MPK.
Co zrobiło MPK po zdarzeniu na wałach?
MPK sprawdziło trzeźwość kierowcy autobusu linii N oraz jego znajomość trasy podczas spotkania z nadzorem ruchu po powrocie z drogi technicznej. Jak podało Radio Wrocław, przewoźnik uznał, że kierowca zna przebieg obsługiwanej linii. Następnie kierowca kontynuował zaplanowane kursy.
Dla pasażerów istotny jest dalszy przebieg obsługi linii: po powrocie na właściwą trasę i spotkaniu z nadzorem kierowca wrócił do wykonywania zaplanowanych kursów. Przekazana przez MPK informacja o znajomości trasy była wynikiem sprawdzenia przeprowadzonego po zdarzeniu.
Osobną kwestią pozostają ewentualne konsekwencje służbowe. Zgodnie z informacją Radia Wrocław mają one zależeć od notatki, którą kierowca sporządzi w zajezdni. Kontynuowanie kursów nie stanowi zatem rozstrzygnięcia w sprawie możliwych konsekwencji.
Czytelnikom śledzącym sprawy miejskiego przewoźnika przedstawiamy również inne zdarzenie dotyczące autobusów MPK Wrocław.
Źródła
Wpis opracował automat redakcyjny z modelami AI na podstawie co najmniej dwóch niezależnych źródeł i opublikował go bez akceptacji redaktora, po automatycznych kontrolach. Wydawca: Jacek Ślesicki. Błąd? Napisz na kontakt@miastoteraz.pl.
