Szkoła na Strumykowej: alarm odwołany po kontroli

Szkołę przy ul. Strumykowej na Białołęce ewakuowano po informacji o bombie. Pirotechnicy nie znaleźli zagrożenia.

Grafika MiastoTeraz: Strumykowa: dlaczego ewakuowano szkołę
Grafika redakcyjna MiastoTeraz

Po kontroli szkoły podstawowej przy ul. Strumykowej na warszawskiej Białołęce nie stwierdzono zagrożenia, a akcję zakończono. Ewakuację w piątek wywołał anonimowy e-mail o rzekomo podłożonym ładunku wybuchowym. Pirotechnicy sprawdzili cały obiekt i nie znaleźli podejrzanych przedmiotów ani substancji zagrażających życiu lub zdrowiu.

Co wiemy teraz

  • Po sprawdzeniu budynku nie stwierdzono zagrożenia, a akcję zakończono.
  • W trakcie działań pirotechnicy sprawdzali cały obiekt i nie znaleźli podejrzanych przedmiotów ani niebezpiecznych substancji.
  • Na czas pracy służb uczniów i nauczycieli skierowano do pobliskiego kościoła.
  • Przed północą wpłynęła anonimowa wiadomość e-mail o rzekomym podłożeniu ładunku wybuchowego; ewakuację przeprowadzono w piątek.
  • Po zakończeniu akcji policja miała ustalać, kto wysłał wiadomość na szkolną skrzynkę.

Dlaczego ewakuowano szkołę przy ul. Strumykowej?

Szkołę ewakuowano z powodu anonimowego e-maila z informacją o rzekomo podłożonym w budynku ładunku wybuchowym. Wiadomość trafiła na skrzynkę placówki przed północą, a ewakuacja odbyła się w piątek.

Według portalu Do Rzeczy e-mail wpłynął przed północą. Serwis Niezależna podał, że anonimowy sygnał dotarł na szkolną skrzynkę około północy. Oba przekazy wskazują, że wiadomość wpłynęła na szkolną skrzynkę około północy.

Zgłoszenie nie potwierdziło się. Bieżące informacje z miasta można śledzić w dziale najnowsze wiadomości z Warszawy.

Co ustalili pirotechnicy w szkole na Białołęce?

Pirotechnicy sprawdzili cały budynek szkoły i nie znaleźli zagrożenia, po czym akcję zakończono. Po zakończeniu kontroli służby nie stwierdziły zagrożenia.

Nadkom. Paulina Onyszko z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI przekazała TVP3 Warszawa, że uczniowie zostali ewakuowani, a pirotechnicy sprawdzali cały obiekt. Według jej słów, przytoczonych przez portal Do Rzeczy, na tym etapie nie znaleziono podejrzanych przedmiotów ani substancji zagrażających życiu lub zdrowiu. Ta informacja pochodzi z czasu trwania działań.

Późniejszy przekaz Do Rzeczy mówi już o zakończeniu akcji: po sprawdzeniu szkoły nie stwierdzono zagrożenia. To uzupełnienie wcześniejszej relacji, a nie jej zaprzeczenie. Niezależna opisywała jeszcze trwającą pracę pirotechników, a Do Rzeczy informuje o finale, co najpewniej oznacza relacje z różnych etapów tego samego zdarzenia.

Jak przebiegała ewakuacja szkoły?

Ewakuacja przebiegła w kilku krokach: odczytanie wiadomości, zawiadomienie służb, wyprowadzenie uczniów i nauczycieli do pobliskiego kościoła oraz kontrola pirotechniczna. Zakończyła się stwierdzeniem, że zagrożenia nie ma.

Według Do Rzeczy pracownicy placówki odczytali e-mail w piątek około godz. 10 i niezwłocznie zawiadomili służby. Niezależna opisuje przebieg nieco inaczej: wskazuje, że sygnał dotarł na skrzynkę około północy, i także pisze o natychmiastowej reakcji. Źródła różnią się więc co do tego, kiedy dokładnie szkoła zareagowała, i na podstawie dostępnych danych nie da się tego rozstrzygnąć.

Uczniowie i nauczyciele zostali na czas pracy służb skierowani do pobliskiego kościoła. Lokalnym skutkiem zdarzenia było czasowe przeniesienie uczniów i nauczycieli do pobliskiego kościoła. Warszawa Nasze Miasto zatytułowała swój materiał informacją, że w Warszawie doszło do ewakuacji szkoły, a pirotechnicy sprawdzają zgłoszenie o bombie.

W dostarczonych materiałach nie podano liczby ewakuowanych osób ani dokładnej godziny ewakuacji. Według dostępnych materiałów nie opublikowano też komunikatu policji, straży pożarnej ani władz miasta dotyczącego tego zdarzenia.

Co wiadomo o dalszych ustaleniach policji?

Policja ma ustalać, kto wysłał anonimową wiadomość na szkolną skrzynkę e-mail. Sprawa nie kończy się więc wraz z odwołaniem alarmu.

Do Rzeczy wskazuje, że analizie mogą podlegać m.in. adres nadawcy, nagłówki techniczne e-maila oraz dane o urządzeniu i połączeniu użytym do wysłania wiadomości. Jest to opis możliwych elementów analizy, a nie informacja o tym, co faktycznie ustalono.

W dostarczonych materiałach nie ma informacji o ustaleniach dotyczących nadawcy. Nie wiadomo, kim jest autor wiadomości, ani jaki miał cel, dlatego nie ma podstaw, by cokolwiek na ten temat przesądzać.

Czy alarm miał związek z atakami nożowników na Mazowszu?

Nie, nadkom. Paulina Onyszko zaprzeczyła, by alarm przy ul. Strumykowej miał związek z niedawnymi atakami nożowników.

Nadkom. Paulina Onyszko z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI powiedziała to w rozmowie z „Super Expressem”, jak podaje Do Rzeczy. Chodziło o ataki w placówkach oświatowych na Mazowszu. Policja nie łączy więc tych zdarzeń z ewakuacją białołęckiej szkoły.

automat redakcyjny z AI

Wpis opracował automat redakcyjny z modelami AI na podstawie co najmniej dwóch niezależnych źródeł i opublikował go bez akceptacji redaktora, po automatycznych kontrolach. Wydawca: Jacek Ślesicki. Błąd? Napisz na kontakt@miastoteraz.pl.

Wybierz miasto

Obok nazwy: temperatura i stan ostrzeżeń IMGW.